niedziela, 18 stycznia 2015

Rozdział 2



Oscar, Omar i OG stali w pokoju i patrzyli się na mnie. Na początku nie wiedziałam, o co chodzi, ale później zauważyłam, że wszyscy są ubrani tak samo - skarpetki i sandały, spodnie do połowy uda, za mała koszulka w spodniach i kamizelka. Dodatkowo każdy miał włosy zaczesane do tyłu.
- Pomyśleliśmy, że skoro przyjechałaś tu na tak długo, to będzie ci brakowało Polski. Kiedyś opowiadałaś nam o stereotypach o Polakach i tak wyszło... - Felix powiedział to tak poważnie i surowo, że nie mogłam się nie zaśmiać. Śmiałam się całkiem długo i chyba nawet poleciało mi z tego kilka łez, ale kiedy ta część się skończyła, podeszłam do chłopców i ich przytuliłam.
- Dobrze, że w końcu mamy czas dla siebie. Cieszę się, że was widzę.
- Uwierz, że my też. - Oscar objął mnie i popatrzył głęboko w oczy. Może nigdy wcześniej nie widzieliśmy się tak naprawdę, ale chyba oboje wiemy, że od jakiegoś czasu coś między nami jest. Tylko nie wiem na ile to jest silne.
- Zaprowadzimy cię do twojego pokoju. Mam nadzieję, że ci się spodoba, bo całkiem długo go przygotowywaliśmy. - poszłam za Omarem na górę, a za mną podążali Oscar i OG. Felix został na dole, żeby gdzieś zadzwonić. Kiedy znaleźliśmy się na górze, Oscar zasłonił mi oczy swoimi dłońmi i kierował mną tak, bym w nic nie uderzyła. Słyszałam, że ktoś otworzył drzwi pokoju, a ja drobnymi kroczkami do niego weszłam. Oscar zabrał ręce, a moim oczom ukazał się cały biały pokój z jasnymi panelami na podłodze. W rogu stało łóżko z baldachimem i różowymi lampkami. Biała pościel z bordowymi kwiatkami była prawie taka sama, jak ta w moim domu. Naprzeciwko łóżka stała biała, drewniana szafa, a obok niej szafka z lusterkiem.
- Może nie ma tu na razie za dużo, ale pomyślałem, że bez sensu targać tu niepotrzebne rzeczy. Wydaje mi się, że lepiej będzie, jeśli perkusja zostanie w sali muzycznej. - OG mówił tak szybko, że ledwo go zrozumiałam.
Do pokoju wszedł Felix z walizkami.
- Może zróbmy tak - dajmy sobie godzinę czasu. Ty się rozpakujesz i zrobisz to wszystko, co dziewczyny robią, a my pójdziemy ogarnąć nowy układ na salkę.
- Super pomysł. Tylko powiedzcie mi, gdzie jest łazienka.
- Jak tylko wyjdziesz z pokoju, pierwsze drzwi na prawo.
- Dziękuję bardzo i do zobaczenia.
- Jeśli będziesz czegoś potrzebowała, to daj nam znać. Raczej nie będziesz miała problemu ze znalezieniem nas. - powiedział Oscar, kiedy wychodzili. Zamknęli za sobą drzwi, a ja odetchnęłam. Najpierw otworzyłam okno. Pozniej związałam włosy i wzięłam się za wkładanie ciuchów do szafy. Później wyjęłam wszystkie drobiazgi, a było ich całkiem sporo. Na szafeczce koło łóżka postawiłam album ze zdjęciami z Polaroida. Zbieram w nim zdjęcia od bardzo dawna.
Wyjęłam głośnik i podłączyłam do telefonu. Zaczęła lecieć piosenka "Love Me Harder", którą naprawdę uwielbiałam. Cicho podśpiewując, dalej rozkładałam rzeczy. Kiedy wszystko było, gdzie być powinno, a walizki wepchnęłam pod łóżko, postanowiłam się przebrać i odświeżyć. Z szafy wyjęłam krótkie, czarne spodenki z wysokim stanem, biało-czarną koszulę w kratę i parę skarpetek. Zabrałam kosmetyczkę i poszłam do łazienki. Szybko wzięłam prysznic, ale nie myłam włosów. Ubrałam się, zrobiłam warkocza i lekko podkreśliłam rzęsy tuszem. Wróciłam do pokoju i założyłam czarne Vans'y. Usiadłam na podłodze, oparłam się o ścianę i szybko napisałam na tt, że dojechałam w bardzo tajemnicze miejsce, a moi widzowie już niedługo dowiedzą się, gdzie jestem. Zamknęłam laptopa i poszłam na dół. Podążałam w stronę muzyki. W końcu doszłam do salki, której drzwi były lekko uchylone. Niepewnie weszłam do środka. Chłopcy mnie nie zauważyli, choć było widać moje odbicie w lustrze. Patrzyłam jak szybko i precyzyjnie dobierają każdy ruch. Zawsze najbardziej lubiłam jak tańczy OG. Wkładał w to całego siebie. Piosenka się skończyła, a oni w końcu zauważyli, że tam stoję.
- Jak ci się podobało? - spytał Fel.
- Super, ale trochę nie w waszym stylu.
- To taki zapasowy układ. Gdybyśmy chcieli go jakoś zmienić, to i tak lepiej niż wymyślać cały od początku. A czasami po prostu mamy pomysł. - wyjaśnił Omar, zakładając bluzę.
- Może coś zjemy? - OG wyglądał na podekscytowanego. To trochę niemiłe, że bardziej cieszyło go jedzenie, niż mój przyjazd.
- Umieram z głodu - przyznał Oscar i chwycił mnie za rękę. Pociągnął do kuchni i zapytał co chcę zjeść. Powiedziałam, że to w sumie nie ma znaczenia.
- Naszym specjałem są tosty.
- Niech będą tosty.
Już po kilku minutach wszyscy zajadaliśmy się tostami i śmialiśmy.
- Co będziemy dzisiaj robić? -spytałam zaciekawiona po skończeniu tostów.
- Felix spotyka się Niną, OG i Omar mają specjalną, dodatkową próbę w studio, a ja zabieram cię na spacer po okolicy. - Oscar cały czas się do mnie uśmiechał. Był naprawdę cudowny.
- Wow, super. Szkoda, że nie możemy wszyscy idziemy razem.
- Nie martw się. Jeszcze zdążymy ci się znudzić. - Omar pisał coś na telefonie, ale i tak angażował się w rozmowę.
Zostałam w domu sama z Oscarem. Powiedział, żebym przebrała się w coś luźnego i zwiewnego, bo na dworze jest ciepło, a my spędzimy tam całkiem sporo czasu. Zdecydowałam się, że zostanę w spodenkach, ale zamiast koszuli wezmę T-shirt z moją ulubioną drużyną NBA.
Zeszłam na dół do Oscara, a on pakował koszyk. Pewnie idziemy na jakiś piknik.
- Ruszamy? - zapytał chłopak, odgarniając z twarzy blond włosy.
- Jasne, a gdzie?
- Wszystko w swoim czasie.
Byliśmy na dworze i szliśmy chodnikiem. Nie zwracałam uwagi na to, gdzie jesteśmy. Po prostu podawałam za Oscarem. W drodze rozmawialiśmy o zaletach mieszkania tutaj. Było miło. Strasznie lubiłam słuchać głosu Oscara. Był bardzo przyjemny. Kiedy coś do mnie mówił, czułam się, jakby ktoś mnie przytulał.
W końcu doszliśmy do małego jeziorka z niesamowicie przejrzystą wodą. Wszystko wokół było zielone. Oscar rozłożył koc pod wielkim drzewem i pokazał mi ręką, żebym usiadła.
- Podoba ci się?
- Jest przepięknie.
- Miałem nadzieję, że będziesz zadowolona. - mówiąc to, ułożył się w pozycji półleżącej i podparł ręką. Ja położyłam się przy nim. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
Zaczęliśmy zadawać sobie pytania "Co wolisz..."
- Wolałabyś być żabą czy psem? - większość pytań była bezsensowna, ale to przebiło chyba wszystkie, które sobie zadaliśmy.
- Chyba psem. Przynajmniej ktoś mógłby mnie przygarnąć. A ty?
- Chyba żabą.
- Dlaczego?
- Bo gdybyś mnie pocałowała, zmieniłbym się w księcia z bajki.
Teraz dopiero zauważyłam, że od momentu, w którym się położyłam, Oscar bardzo się do mnie zbliżył. Teraz powoli pochylał się nade mną, a jedyne o czym mogłam pomyśleć to czy umyłam przed wyjściem zęby. Wydawało mi się, że tak… i stało się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz