sobota, 17 stycznia 2015

Prolog



- Miłego dnia i do zobaczenia… Wkrótce!
                To ostatnie słowa filmiku, który kilka minut wcześniej wrzuciłam na YouTube. Zrobiłam go wraz z moimi przyjaciółmi z obozu, na którym właśnie byłam. Znajdowaliśmy się na terenie kampusu na Florydzie. Co tam robiliśmy? Ten kampus był jak nasz hotel. Rano mieliśmy tam lekcje w grupach językowych, o 14 lunch, a później jakieś atrakcje, w stylu; wyjście na plażę, Disneyland. To był chyba najlepszy obóz, który pamiętam. Wspaniali ludzie, świetne miejsce, cudowna atmosfera. Choć nie do końca to sprawiło, że tak dobrze go wspominam. A wszystko zaczęło się właśnie po wrzuceniu tego filmu do sieci. A może jednak wcześniej. Sami ocenicie.
                Jak zawsze po dodaniu nowego nagrania informowałam o tym widzów na Twitter’ze, Facebook’u i Instagram’ie. Choć w dalszym ciągu miałam wrażenie, że nikt nie zwraca uwagi na te posty, to fanów cały czas przybywało. Prowadziłam kanał od pół roku i muszę przyznać, że cieszyłam się popularnością. 500 tysięcy subskrybentów na YouTube w pół roku to niezłe osiągnięcie. Starałam się robić dużo filmów, ale nie tych wszystkich bezsensownych „COŚTAM CHALLANGE”, tylko takich, które miały jakiś sens albo przekaz. Często też wykorzystywałam YouTube, żeby o czymś powiedzieć, zachęcić do zobaczenia jakiegoś filmu, przeczytania książki. Czasami oceniałam coś, jeśli widzowie o to prosili. Uwielbiałam to, bo interesowałam się robieniem filmów od zawsze. To było moje marzenie, które spełniłam.
Kiedyś wrzuciłam filmik „What The Fooo – czyli przepis na idealny popowy zespół”. Opowiadałam w nim o jednym z moich ulubionych zespołów – The Fooo. Pochodzą ze Szwecji, tak jak ja są nastolatkami i zrobili niezłą karierę. Po tym filmiku po prostu zauważyli, że ktoś taki jak ja istnieje i po kolei zaczęli mnie obserwować na TT; OG, Oscar, Felix, Omar. Później zaczęliśmy ze sobą pisać. Najwięcej chatowałam z Felixem, ale najmilej rozmawiało mi się z Oscarem. Omar był zbyt nachalny, a OG zbyt małomówny. Wydawało mi się, że traktują mnie bardziej jak przyjaciółkę, a nie fankę, choć nią byłam. I w sumie tak było, o tym przekonałam się pół roku po rozpoczęciu konwersacji z członkami zespołu.
Jak zawsze po napisaniu o nowym klipie na portalach społecznościowych, starałam się retweetować i „lajkować” posty fanów. Kiedy przeglądałam Facebook’a, dostałam wiadomość od Felixa.

„Jezu, Paulina! Nie uwierzysz! Powiedzieliśmy ostatnio z chłopakami naszemu menagerowi, że fajnie by było, gdybyś mogła do nas trochę przyjechać. I nie zgadniesz co powiedział. My myśleliśmy, że powie, że to zły pomysł, bo jeszcze Cię napadną fanki, a on „W sumie całkiem dobry pomysł”. Wszyscy się strasznie ucieszyliśmy, ale też zdziwiliśmy. George powiedział tylko, że jeśli byś przyjechała, to musiałabyś nakręcić z nami kilka filmików na swój kanał, co i tak byś pewnie zrobiła. Nie mogę w to uwierzyć! Możesz przyjechać do końca września, na ile tylko chcesz. Oczywiście za wszystko zapłacimy. Boże! Ale się wszyscy cieszymy!”
                Pamiętam, że na początku nie mogłam nic powiedzieć. Siedział przy mnie wtedy mój kolega, Tomek. Chyba nic nie zauważył dopóki w radiu nie zaczęła lecieć moja ulubiona piosenka, a ja nie krzyczałam.
 - Co ci jest?
- Nie wiem, co się dzieje.
Szybko odpisałam Felixowi.
„Żartujesz sobie, tak? Na pewno. Macie teraz w Szwecji jakiś dzień nabierania ludzi?”
„Oczywiście, że nie. Mówiłem, że nie uwierzysz!”
„No zabawne, zabawne”
„Za chwilę dostaniesz wiadomość na mailu. Ze wszystkimi szczegółami przyjazdu i tak dalej”
„Ale ja nie wiem czy mogę jechać. Nie wiem co powiedzą rodzice.”
„George właśnie rozmawia z Twoim Tatą”
Wtedy się rozpłakałam. Tomek wziął mojego laptopa i przeczytał całą rozmowę z Felixem z dzisiaj.
- Ja bym się chyba cieszył
- A myślisz, że się nie cieszę?
- No to dlaczego płaczesz, co? – co jak co, ale Tomek nie znał się na dziewczynach. To było pewne.
- Bo jestem szczęśliwa, wzruszona i przerażona.
- Dlaczego przerażona?
- Co jak oni są inni niż mi się wydaje? Co jeśli będę tak przestraszona, kiedy ich zobaczę, że nic nie będę mogła powiedzieć? Co jak pomyślą, że jestem debilką? Albo jak nie będę wiedziała jak coś powiedzieć po angielsku?
- Ty to masz wyobraźnię. Dziewczyno! Od pół roku prowadzisz po angielsku kanał na YouTubie. Angielskiego jest więcej w twoim życiu niż polskiego. A nawet jeśli się pomylisz, to co? Nic się nie stanie.
- Jesteś pewien?
- Jestem pewien, bo znam się na chłopakach. Na dziewczynach może nie, ale wiem, że jeśli nawet się pomylisz, to prędzej pomyślą, że jesteś słodka, a nie obłąkana. – czasami potrafi poprawić humor, dobrze, że jest moim przyjacielem od zawsze na zawsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz