środa, 21 stycznia 2015

Liebster Award

To dla mnie takie miłe, że już po 4 rozdziałach, które opublikowałam, zostałam nominowana przez www.loveiscrazytfcfanfiction.blogspot.com.

Niestety wszystkie fanfiction, które czytam zostały już nominowane kilka razy i to trochę bez sensu nominować je jeszcze raz, ale zawsze zawsze wyrażam uznanie w komentarzach i prywatnych wiadomościach.


1. Do jakich fandomów należysz?
W pełni mogę powiedzieć, że jestem Foooer. Uwielbiam wiele innych zespołów i artystów (5 Seconds Of Summer, The Vamps, AJR, The Neighbourhood), ale nie udzielam się za bardzo w tamtych fandomach.

2. Mieszkasz w mieście/na przedmieściu/na wsi?
Mieszkam na osiedlu w pobliżu centrum Wrocławia.

3. Masz jakiegoś zwierzaczka?
Mam psa, Goldena Retrivera.

4. Masz chłopaka/dziewczynę?
Nie mam, ale podoba mi się pewien chłopak...

5. Jesteś szarą myszką czy raczej wolisz się wymądrzać?
Chyba ani jedno, ani drugie (przynajmniej tak mi się wydaje). Jestem towarzyska, ale na pewno nie jestem kimś, kto jest na każdej imprezie i się wszystkim przechwala.

6. Dlaczego zaczęłaś pisać?
Kiedyś po prostu zastanawiałam się, jakby to było, gdyby coś takiego naprawdę się stało. I postanowiłam, że napiszę o tym całkiem (chyba) oryginalne fanfiction.

7. Podoba ci się twoje imię?
Kiedyś bardzo nie lubiłam imienia Paulina, ale teraz na pewno nie zmieniłabym go na inne.

8. Który numer masz w dzienniku?
W tamtym roku miałam 17 i strasznie go lubiłam, bo z tym samym numerem gram w kosza, ale teraz mam 15.

9. Ilu masz przyjaciół?
Mam wielu znajomych, kolegów itp., ale przyjaciół nie jest aż tyle. Chyba nie umiem ustalić dokładnej liczby.

10. W której jesteś klasie?
Mam dość obszerną opinię na ten temat, a w skrócie - uważam, że wiek jest nieważny, a liczy się dojrzałość. Dlatego tylko osoby z mojej szkoły wiedzą, ile mam lat.

11. W przyszłości wolisz zostać w Polsce czy wyjechać za granicę?
To wszystko będzie zależało od tego, jaki zawód wybiorę. Nawet jeśli nie wyjadę na stałe, to będę chciała podróżować po całym świecie.

Jeszcze raz dziękuję, miłego wieczoru/dnia

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 3

Myślałam, że takie rzeczy zdarzają się tylko w amerykańskich filmach, ale najwyraźniej się myliłam. Oscar był tak blisko mnie. Czułam na sobie jego oddech, kiedy zaczął dzwonić mój telefon. Chłopak odskoczył ode mnie, jakby kopnął go prąd.

- Cześć, mamo – próbowałam to powiedzieć naprawdę miło, ale jej telefon zepsuł ten cudwony moment, w którym chłopak, który mi się podoba, miał mnie pocałować.

- Co tam u ciebie, skarbie? 

- Wszystko u mnie dobrze. Jestem na spacerze. Dlaczego wcześniej nie odpisaliście?

- Byliśmy w samolocie.

- A gdzie wy teraz jesteście? – byłam zdziwiona. Miałam tylko nadzieję, że nie są w Szwecji.

- 15 minut temu wylądowaliśmy w Nowym Jorku. Nie tylko ty masz prawo do wakacji, słońce.

- Mam nadzieję, że się wam tam spodoba. Muszę kończyć, mamo. Kocham was. Pozdrów tatę

- My ciebie też.

Po rozłączeniu chwilę nic nie mówiłam, ale gdy zobaczyłam zdziwioną minę Oscara, powiedziałam mu, że to tylko moja mama. 

- Może kiedyś jeszcze wrócimy do tematu psa i żaby…

- Mam nadzieję. – chyba się trochę zarumieniłam.

- Robi się chłodno. Musimy wracać na kolację, ale jeszcze kiedyś tu przyjdziemy. Obiecuję. – wstaliśmy i złożyliśmy koc. Oscar podniósł koszyk i chwycił mnie za rękę.

- Co będziemy jeszcze dzisiaj robić?

- Teraz wracamy na kolację. Omar powiedział, że przygotuje coś dobrego. Wpadnie też Nina i może nasz menager. Później pewnie w coś razem pogramy, a jak chcesz, to będziesz mogła na 2 godziny opanować salkę muzyczną.

- To ostatnie podoba mi się najbardziej. Za dużo mi opowiadaliście o tym fortepianie, który tam stoi. Perkusją cieszę się w domu, ale na fortepian ani nie mam pieniędzy, ani miejsca.

- Jutro pojedziemy do studia i trochę ponagrywamy, a później zobaczymy.

- Super – droga do domu minęła bardzo szybko. Gdy otworzyłam drzwi, poczułam zapach pysznego jedzenia. Omar w fartuchu kucharza stał i nadal coś gotował, ale na stole już coś na nas czekało.

- Felix, Nina! Złaźcie! – krzyknął OG

- Siadajcie już, bo to trzeba jeść na ciepło. – powiedział poruszonym głosem Omar

Zauważyłam, że to na pewno nie jest potrawa wegetariańska, a ja w ostatnim czasie ograniczałam mięso. Postanowiłam jednak, że zjem to, co przygotował Omar, bo jeszcze się na mnie obrazi. Z Omarem nigdy nie wiadomo.

Nina i Felix zeszli na dół, a Nina od razu do mnie podbiegła i przytuliła. Wcześniej rozmawiałam z nią tylko kila razy, ale wydawała się fajna. Była prześliczna. Miała długie, ciemne włosy i jasną cerę, na której zawsze widniał uśmiech. 

- Fajnie, że przyjechałaś. W końcu będzie w tym domu ktoś z kim można normalnie pogadać. - siadaliśmy właśnie do stołu. Zajęłam miejsce między Oscarem a Felixem. Zaczęliśmy jeść. 

- Ale to dobre! Co to? - krzyknął Fel. Omar odpowiedział coś po hiszpańsku, więc nikt nie zadawał więcej pytań. Zakochani opowiadali o filmie, na który poszli. Nawet nie pamiętam jaki. 

- Co teraz robimy?

- Jak to co? Gramy!

- Ale w co?

- We wszystko co tylko mamy na PlayStation. 

Wszyscy przenieśliśmy się do pokoju z konsolą i dużą kanapą. Kiedy 3 osoby grały, reszta gadała i bawiła się na kanapie. Mieliśmy dużo jedzenia i picia. Nawet nie zauważyłam, kiedy minęła północ. Powoli zaczęłam ziewać. Stwierdzilam, że nikt nie zobaczy, jeśli na chwilę przymknę oczy i się zdrzemnę. 

Kiedy moja drzemka się skończyła, byłam juz u siebie w łożku. Koło mnie siedział Oscar i trzymał mnie jedna ręką, a drugą gładził mój policzek. 

- Cześć, śpiochu - zaśmiał się 

- Ile śpię?

- Może godzinę. Niedawno cię tu zniosłem, żebyś mogła spokojnie spać. 

- Dziękuję, jesteś kochany. A oni nie obrażą się, że tak po prostu zasnęłam?

- O to się nie martw. Na pewno się nie obrażą. Teraz śpij, słońce. - pocałował mnie w czoło i jeszcze raz przejechał dłonią wokół mojej twarzy. To wywołało u mnie gęsią skórkę. 

- Dobranoc

- Dobranoc - uśmiechnął się ostatni raz i cicho zamknął za sobą drzwi. Już zaczęłam tęsknić, ale to uczucie przyćmił sen. 

niedziela, 18 stycznia 2015

Rozdział 2



Oscar, Omar i OG stali w pokoju i patrzyli się na mnie. Na początku nie wiedziałam, o co chodzi, ale później zauważyłam, że wszyscy są ubrani tak samo - skarpetki i sandały, spodnie do połowy uda, za mała koszulka w spodniach i kamizelka. Dodatkowo każdy miał włosy zaczesane do tyłu.
- Pomyśleliśmy, że skoro przyjechałaś tu na tak długo, to będzie ci brakowało Polski. Kiedyś opowiadałaś nam o stereotypach o Polakach i tak wyszło... - Felix powiedział to tak poważnie i surowo, że nie mogłam się nie zaśmiać. Śmiałam się całkiem długo i chyba nawet poleciało mi z tego kilka łez, ale kiedy ta część się skończyła, podeszłam do chłopców i ich przytuliłam.
- Dobrze, że w końcu mamy czas dla siebie. Cieszę się, że was widzę.
- Uwierz, że my też. - Oscar objął mnie i popatrzył głęboko w oczy. Może nigdy wcześniej nie widzieliśmy się tak naprawdę, ale chyba oboje wiemy, że od jakiegoś czasu coś między nami jest. Tylko nie wiem na ile to jest silne.
- Zaprowadzimy cię do twojego pokoju. Mam nadzieję, że ci się spodoba, bo całkiem długo go przygotowywaliśmy. - poszłam za Omarem na górę, a za mną podążali Oscar i OG. Felix został na dole, żeby gdzieś zadzwonić. Kiedy znaleźliśmy się na górze, Oscar zasłonił mi oczy swoimi dłońmi i kierował mną tak, bym w nic nie uderzyła. Słyszałam, że ktoś otworzył drzwi pokoju, a ja drobnymi kroczkami do niego weszłam. Oscar zabrał ręce, a moim oczom ukazał się cały biały pokój z jasnymi panelami na podłodze. W rogu stało łóżko z baldachimem i różowymi lampkami. Biała pościel z bordowymi kwiatkami była prawie taka sama, jak ta w moim domu. Naprzeciwko łóżka stała biała, drewniana szafa, a obok niej szafka z lusterkiem.
- Może nie ma tu na razie za dużo, ale pomyślałem, że bez sensu targać tu niepotrzebne rzeczy. Wydaje mi się, że lepiej będzie, jeśli perkusja zostanie w sali muzycznej. - OG mówił tak szybko, że ledwo go zrozumiałam.
Do pokoju wszedł Felix z walizkami.
- Może zróbmy tak - dajmy sobie godzinę czasu. Ty się rozpakujesz i zrobisz to wszystko, co dziewczyny robią, a my pójdziemy ogarnąć nowy układ na salkę.
- Super pomysł. Tylko powiedzcie mi, gdzie jest łazienka.
- Jak tylko wyjdziesz z pokoju, pierwsze drzwi na prawo.
- Dziękuję bardzo i do zobaczenia.
- Jeśli będziesz czegoś potrzebowała, to daj nam znać. Raczej nie będziesz miała problemu ze znalezieniem nas. - powiedział Oscar, kiedy wychodzili. Zamknęli za sobą drzwi, a ja odetchnęłam. Najpierw otworzyłam okno. Pozniej związałam włosy i wzięłam się za wkładanie ciuchów do szafy. Później wyjęłam wszystkie drobiazgi, a było ich całkiem sporo. Na szafeczce koło łóżka postawiłam album ze zdjęciami z Polaroida. Zbieram w nim zdjęcia od bardzo dawna.
Wyjęłam głośnik i podłączyłam do telefonu. Zaczęła lecieć piosenka "Love Me Harder", którą naprawdę uwielbiałam. Cicho podśpiewując, dalej rozkładałam rzeczy. Kiedy wszystko było, gdzie być powinno, a walizki wepchnęłam pod łóżko, postanowiłam się przebrać i odświeżyć. Z szafy wyjęłam krótkie, czarne spodenki z wysokim stanem, biało-czarną koszulę w kratę i parę skarpetek. Zabrałam kosmetyczkę i poszłam do łazienki. Szybko wzięłam prysznic, ale nie myłam włosów. Ubrałam się, zrobiłam warkocza i lekko podkreśliłam rzęsy tuszem. Wróciłam do pokoju i założyłam czarne Vans'y. Usiadłam na podłodze, oparłam się o ścianę i szybko napisałam na tt, że dojechałam w bardzo tajemnicze miejsce, a moi widzowie już niedługo dowiedzą się, gdzie jestem. Zamknęłam laptopa i poszłam na dół. Podążałam w stronę muzyki. W końcu doszłam do salki, której drzwi były lekko uchylone. Niepewnie weszłam do środka. Chłopcy mnie nie zauważyli, choć było widać moje odbicie w lustrze. Patrzyłam jak szybko i precyzyjnie dobierają każdy ruch. Zawsze najbardziej lubiłam jak tańczy OG. Wkładał w to całego siebie. Piosenka się skończyła, a oni w końcu zauważyli, że tam stoję.
- Jak ci się podobało? - spytał Fel.
- Super, ale trochę nie w waszym stylu.
- To taki zapasowy układ. Gdybyśmy chcieli go jakoś zmienić, to i tak lepiej niż wymyślać cały od początku. A czasami po prostu mamy pomysł. - wyjaśnił Omar, zakładając bluzę.
- Może coś zjemy? - OG wyglądał na podekscytowanego. To trochę niemiłe, że bardziej cieszyło go jedzenie, niż mój przyjazd.
- Umieram z głodu - przyznał Oscar i chwycił mnie za rękę. Pociągnął do kuchni i zapytał co chcę zjeść. Powiedziałam, że to w sumie nie ma znaczenia.
- Naszym specjałem są tosty.
- Niech będą tosty.
Już po kilku minutach wszyscy zajadaliśmy się tostami i śmialiśmy.
- Co będziemy dzisiaj robić? -spytałam zaciekawiona po skończeniu tostów.
- Felix spotyka się Niną, OG i Omar mają specjalną, dodatkową próbę w studio, a ja zabieram cię na spacer po okolicy. - Oscar cały czas się do mnie uśmiechał. Był naprawdę cudowny.
- Wow, super. Szkoda, że nie możemy wszyscy idziemy razem.
- Nie martw się. Jeszcze zdążymy ci się znudzić. - Omar pisał coś na telefonie, ale i tak angażował się w rozmowę.
Zostałam w domu sama z Oscarem. Powiedział, żebym przebrała się w coś luźnego i zwiewnego, bo na dworze jest ciepło, a my spędzimy tam całkiem sporo czasu. Zdecydowałam się, że zostanę w spodenkach, ale zamiast koszuli wezmę T-shirt z moją ulubioną drużyną NBA.
Zeszłam na dół do Oscara, a on pakował koszyk. Pewnie idziemy na jakiś piknik.
- Ruszamy? - zapytał chłopak, odgarniając z twarzy blond włosy.
- Jasne, a gdzie?
- Wszystko w swoim czasie.
Byliśmy na dworze i szliśmy chodnikiem. Nie zwracałam uwagi na to, gdzie jesteśmy. Po prostu podawałam za Oscarem. W drodze rozmawialiśmy o zaletach mieszkania tutaj. Było miło. Strasznie lubiłam słuchać głosu Oscara. Był bardzo przyjemny. Kiedy coś do mnie mówił, czułam się, jakby ktoś mnie przytulał.
W końcu doszliśmy do małego jeziorka z niesamowicie przejrzystą wodą. Wszystko wokół było zielone. Oscar rozłożył koc pod wielkim drzewem i pokazał mi ręką, żebym usiadła.
- Podoba ci się?
- Jest przepięknie.
- Miałem nadzieję, że będziesz zadowolona. - mówiąc to, ułożył się w pozycji półleżącej i podparł ręką. Ja położyłam się przy nim. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
Zaczęliśmy zadawać sobie pytania "Co wolisz..."
- Wolałabyś być żabą czy psem? - większość pytań była bezsensowna, ale to przebiło chyba wszystkie, które sobie zadaliśmy.
- Chyba psem. Przynajmniej ktoś mógłby mnie przygarnąć. A ty?
- Chyba żabą.
- Dlaczego?
- Bo gdybyś mnie pocałowała, zmieniłbym się w księcia z bajki.
Teraz dopiero zauważyłam, że od momentu, w którym się położyłam, Oscar bardzo się do mnie zbliżył. Teraz powoli pochylał się nade mną, a jedyne o czym mogłam pomyśleć to czy umyłam przed wyjściem zęby. Wydawało mi się, że tak… i stało się.

sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 1



Dopiero co wystartował samolot, a ja już czuję, jakby serce miało mi wybuchnąć. Zostały jeszcze całe 3 godziny lotu.
Siedziałam koło okna i mogłam popatrzeć na śliczne widoki za nim. Widziałam jak powoli oddalam się od miasta. Wtedy wiedziałam, że nie ma odwrotu. Strasznie się bałam, ale wiedziałam, że jeśli będzie źle, to mogę od razu wrócić. Ale równie dobrze mogę zostać w Sztokholmie na 2,5 miesiąca.
Dziwię się, że moi Rodzice tak szybko zgodzili się na ten wyjazd. Faktycznie – ufali mi, ale czy to wystarczające? Jadę na bardzo długi okres czasu do zupełnie nieznanych mi chłopaków. Choć rozmawiali z rodzicami, to dalej jest to niezrozumiałe.
                Nie mogłam za dużo myśleć – to powodowało, że jeszcze bardziej  się stresowałam. Postanowiłam włączyć muzykę i chwilę się przespać. W końcu po wyjściu z tego samolotu czeka mnie całkiem sporo wrażeń.
Obudziłam się dopiero przy lądowaniu. W samolocie trzęsło się wszystko i tylko to maskowało moje drgania. Bałam się, że kiedy wstanę, to się przewrócę i wyjdę na niezdarę. Kiedyś mniej myślałam o tym, co pomyślą sobie ludzie, ale kiedy zaczęłam dostawać i pozytywne, i negatywne komentarze, to opinia ludzi zaczęła na mnie o wiele bardziej wpływać.
Okazało się, że jakoś utrzymałam się na nogach i nawet sama wyszłam z samolotu. W autobusie dowożącym do terminalu wolałam się przytrzymać poprzeczki.
Kiedy weszłam do terminalu, poszłam po wózek na bagaże. Wyjeżdżając z Polski, nie wiedziałam ile mam spakować, więc się zabezpieczyłam. Całkiem długo czekałam na walizki i w tym czasie napisałam do Rodziców, że wylądowałam i jestem cała, a teraz czekam na bagaże.
Zabrałam torby i skierowałam się w stronę wyjścia, ale wiedziałam, że coś jeszcze muszę zrobić. Poszłam do łazienki, żeby ogarnąć mój wygląd. Nie miałam zamiaru poprawiać makijażu, którego prawie i tak nie było. Nie przepadałam za tym. Postanowiłam tylko się uczesać. Jak na podróż samolotem i stresującą sytuację wyglądałam całkiem ok.
Powoli szłam do wyjścia, ale w pewnej chwili musiałam trochę przyspieszyć kroku, bo mężczyzna, który właśnie wychodził przytrzymał mi drzwi, a ja nie chciałam, żeby za długo czekał.
Za drzwiami nie czekało dużo osób, ale przez pewien czas nie mogłam dojrzeć chłopców. Przeszłam kilka metrów i nagle poczułam, że ktoś szybko mnie chwyta i unosi. Byłam tak przestraszona, że nawet nie zaczęłam krzyczeć.
- No i co, młoda? W końcu się ciebie doczekaliśmy. – Felix w końcu mnie puścił i obrócił w swoim kierunku.
- Jezu, jak dobrze cię widzieć. – powiedziałam prawie szeptem, wypuszczając powietrze. Przytuliłam się do niego, a on odwzajemnił uścisk.
- Chodź, mała. Tylko ja jestem w budynku, bo w innym wypadku najprawdopodobniej zaatakowałyby cię fanki. – wziął wózek i zaczął pchać do drzwi na dwór.
- W sumie to myślałam, że żaden z was się tu nie zjawi. Ale to bardzo miłe, że przyjechałeś. Chciałabym powiedzieć, że za wami tęskniłam, ale w rzeczywistości nigdy was nie spotkałam.
- My też tęskniliśmy. – doszliśmy do jakiegoś samochodu. Fel otworzył drzwi i wręcz wrzucił walizki do środka. – Wsiadamy i jedziemy do idiotów.
- Kochacie się jak bracia. To dla mnie niesamowite. Chyba nigdy nie zrozumiem tego typu miłości. Może dlatego, że nigdy nie miałam rodzeństwa.
- Czy ty przypadkiem nie jesteś śpiąca? – otworzył mi drzwi i wsiadł tuż po mnie. Z przodu siedział jakiś mężczyzna, który od razu ruszył. Byliśmy od niego oddzieleni szybą, więc mogliśmy spokojnie rozmawiać.
- Spałam w samolocie. Sądzę, że tyle mi wystarczy.
- Nie byłbym tego taki pewien. Mamy godzinę 10. Przed nami cały dzień, a w domu czekają chłopcy. Nie myśl sobie, że nic nie przygotowaliśmy na twój przyjazd.
- Spodziewałam się tego, ale jestem chyba zbyt podekscytowana, żeby więcej spać.
- Ok. To czego posłuchamy?
Zaczęliśmy przeglądać płyty i w końcu wybraliśmy jakąś RUN-DMC. Cieszyłam się, że pomiędzy mną a Felixem był taki… spokój. Wiedziałam, że on ma dziewczynę, że mu na niej zależało, ale i tak nigdy nic do niego nie czułam. Mogłam mu powiedzieć o wszystkim. Był moim najlepszym przyjacielem i strasznie się cieszyłam, że w końcu mogę spędzać z nim czas.
                Dojechaliśmy. Wysiadałam z samochodu i usłyszałam szczekanie. Kochane psy Oscara. Tyle mi o nich opowiadał. Felix złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę domu.
- Bagaże weźmiemy później. Musisz to zobaczyć!
- Ale co?
Otworzył drzwi, a ja nie potrafiłam uwierzyć w to, co zobaczyłam.

Prolog



- Miłego dnia i do zobaczenia… Wkrótce!
                To ostatnie słowa filmiku, który kilka minut wcześniej wrzuciłam na YouTube. Zrobiłam go wraz z moimi przyjaciółmi z obozu, na którym właśnie byłam. Znajdowaliśmy się na terenie kampusu na Florydzie. Co tam robiliśmy? Ten kampus był jak nasz hotel. Rano mieliśmy tam lekcje w grupach językowych, o 14 lunch, a później jakieś atrakcje, w stylu; wyjście na plażę, Disneyland. To był chyba najlepszy obóz, który pamiętam. Wspaniali ludzie, świetne miejsce, cudowna atmosfera. Choć nie do końca to sprawiło, że tak dobrze go wspominam. A wszystko zaczęło się właśnie po wrzuceniu tego filmu do sieci. A może jednak wcześniej. Sami ocenicie.
                Jak zawsze po dodaniu nowego nagrania informowałam o tym widzów na Twitter’ze, Facebook’u i Instagram’ie. Choć w dalszym ciągu miałam wrażenie, że nikt nie zwraca uwagi na te posty, to fanów cały czas przybywało. Prowadziłam kanał od pół roku i muszę przyznać, że cieszyłam się popularnością. 500 tysięcy subskrybentów na YouTube w pół roku to niezłe osiągnięcie. Starałam się robić dużo filmów, ale nie tych wszystkich bezsensownych „COŚTAM CHALLANGE”, tylko takich, które miały jakiś sens albo przekaz. Często też wykorzystywałam YouTube, żeby o czymś powiedzieć, zachęcić do zobaczenia jakiegoś filmu, przeczytania książki. Czasami oceniałam coś, jeśli widzowie o to prosili. Uwielbiałam to, bo interesowałam się robieniem filmów od zawsze. To było moje marzenie, które spełniłam.
Kiedyś wrzuciłam filmik „What The Fooo – czyli przepis na idealny popowy zespół”. Opowiadałam w nim o jednym z moich ulubionych zespołów – The Fooo. Pochodzą ze Szwecji, tak jak ja są nastolatkami i zrobili niezłą karierę. Po tym filmiku po prostu zauważyli, że ktoś taki jak ja istnieje i po kolei zaczęli mnie obserwować na TT; OG, Oscar, Felix, Omar. Później zaczęliśmy ze sobą pisać. Najwięcej chatowałam z Felixem, ale najmilej rozmawiało mi się z Oscarem. Omar był zbyt nachalny, a OG zbyt małomówny. Wydawało mi się, że traktują mnie bardziej jak przyjaciółkę, a nie fankę, choć nią byłam. I w sumie tak było, o tym przekonałam się pół roku po rozpoczęciu konwersacji z członkami zespołu.
Jak zawsze po napisaniu o nowym klipie na portalach społecznościowych, starałam się retweetować i „lajkować” posty fanów. Kiedy przeglądałam Facebook’a, dostałam wiadomość od Felixa.

„Jezu, Paulina! Nie uwierzysz! Powiedzieliśmy ostatnio z chłopakami naszemu menagerowi, że fajnie by było, gdybyś mogła do nas trochę przyjechać. I nie zgadniesz co powiedział. My myśleliśmy, że powie, że to zły pomysł, bo jeszcze Cię napadną fanki, a on „W sumie całkiem dobry pomysł”. Wszyscy się strasznie ucieszyliśmy, ale też zdziwiliśmy. George powiedział tylko, że jeśli byś przyjechała, to musiałabyś nakręcić z nami kilka filmików na swój kanał, co i tak byś pewnie zrobiła. Nie mogę w to uwierzyć! Możesz przyjechać do końca września, na ile tylko chcesz. Oczywiście za wszystko zapłacimy. Boże! Ale się wszyscy cieszymy!”
                Pamiętam, że na początku nie mogłam nic powiedzieć. Siedział przy mnie wtedy mój kolega, Tomek. Chyba nic nie zauważył dopóki w radiu nie zaczęła lecieć moja ulubiona piosenka, a ja nie krzyczałam.
 - Co ci jest?
- Nie wiem, co się dzieje.
Szybko odpisałam Felixowi.
„Żartujesz sobie, tak? Na pewno. Macie teraz w Szwecji jakiś dzień nabierania ludzi?”
„Oczywiście, że nie. Mówiłem, że nie uwierzysz!”
„No zabawne, zabawne”
„Za chwilę dostaniesz wiadomość na mailu. Ze wszystkimi szczegółami przyjazdu i tak dalej”
„Ale ja nie wiem czy mogę jechać. Nie wiem co powiedzą rodzice.”
„George właśnie rozmawia z Twoim Tatą”
Wtedy się rozpłakałam. Tomek wziął mojego laptopa i przeczytał całą rozmowę z Felixem z dzisiaj.
- Ja bym się chyba cieszył
- A myślisz, że się nie cieszę?
- No to dlaczego płaczesz, co? – co jak co, ale Tomek nie znał się na dziewczynach. To było pewne.
- Bo jestem szczęśliwa, wzruszona i przerażona.
- Dlaczego przerażona?
- Co jak oni są inni niż mi się wydaje? Co jeśli będę tak przestraszona, kiedy ich zobaczę, że nic nie będę mogła powiedzieć? Co jak pomyślą, że jestem debilką? Albo jak nie będę wiedziała jak coś powiedzieć po angielsku?
- Ty to masz wyobraźnię. Dziewczyno! Od pół roku prowadzisz po angielsku kanał na YouTubie. Angielskiego jest więcej w twoim życiu niż polskiego. A nawet jeśli się pomylisz, to co? Nic się nie stanie.
- Jesteś pewien?
- Jestem pewien, bo znam się na chłopakach. Na dziewczynach może nie, ale wiem, że jeśli nawet się pomylisz, to prędzej pomyślą, że jesteś słodka, a nie obłąkana. – czasami potrafi poprawić humor, dobrze, że jest moim przyjacielem od zawsze na zawsze.