Look around, find your love
środa, 21 stycznia 2015
Liebster Award
Niestety wszystkie fanfiction, które czytam zostały już nominowane kilka razy i to trochę bez sensu nominować je jeszcze raz, ale zawsze zawsze wyrażam uznanie w komentarzach i prywatnych wiadomościach.
1. Do jakich fandomów należysz?
W pełni mogę powiedzieć, że jestem Foooer. Uwielbiam wiele innych zespołów i artystów (5 Seconds Of Summer, The Vamps, AJR, The Neighbourhood), ale nie udzielam się za bardzo w tamtych fandomach.
2. Mieszkasz w mieście/na przedmieściu/na wsi?
Mieszkam na osiedlu w pobliżu centrum Wrocławia.
3. Masz jakiegoś zwierzaczka?
Mam psa, Goldena Retrivera.
4. Masz chłopaka/dziewczynę?
Nie mam, ale podoba mi się pewien chłopak...
5. Jesteś szarą myszką czy raczej wolisz się wymądrzać?
Chyba ani jedno, ani drugie (przynajmniej tak mi się wydaje). Jestem towarzyska, ale na pewno nie jestem kimś, kto jest na każdej imprezie i się wszystkim przechwala.
6. Dlaczego zaczęłaś pisać?
Kiedyś po prostu zastanawiałam się, jakby to było, gdyby coś takiego naprawdę się stało. I postanowiłam, że napiszę o tym całkiem (chyba) oryginalne fanfiction.
7. Podoba ci się twoje imię?
Kiedyś bardzo nie lubiłam imienia Paulina, ale teraz na pewno nie zmieniłabym go na inne.
8. Który numer masz w dzienniku?
W tamtym roku miałam 17 i strasznie go lubiłam, bo z tym samym numerem gram w kosza, ale teraz mam 15.
9. Ilu masz przyjaciół?
Mam wielu znajomych, kolegów itp., ale przyjaciół nie jest aż tyle. Chyba nie umiem ustalić dokładnej liczby.
10. W której jesteś klasie?
Mam dość obszerną opinię na ten temat, a w skrócie - uważam, że wiek jest nieważny, a liczy się dojrzałość. Dlatego tylko osoby z mojej szkoły wiedzą, ile mam lat.
11. W przyszłości wolisz zostać w Polsce czy wyjechać za granicę?
To wszystko będzie zależało od tego, jaki zawód wybiorę. Nawet jeśli nie wyjadę na stałe, to będę chciała podróżować po całym świecie.
Jeszcze raz dziękuję, miłego wieczoru/dnia
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Rozdział 3
Myślałam, że takie rzeczy zdarzają się tylko w amerykańskich filmach, ale najwyraźniej się myliłam. Oscar był tak blisko mnie. Czułam na sobie jego oddech, kiedy zaczął dzwonić mój telefon. Chłopak odskoczył ode mnie, jakby kopnął go prąd.
- Cześć, mamo – próbowałam to powiedzieć naprawdę miło, ale jej telefon zepsuł ten cudwony moment, w którym chłopak, który mi się podoba, miał mnie pocałować.
- Co tam u ciebie, skarbie?
- Wszystko u mnie dobrze. Jestem na spacerze. Dlaczego wcześniej nie odpisaliście?
- Byliśmy w samolocie.
- A gdzie wy teraz jesteście? – byłam zdziwiona. Miałam tylko nadzieję, że nie są w Szwecji.
- 15 minut temu wylądowaliśmy w Nowym Jorku. Nie tylko ty masz prawo do wakacji, słońce.
- Mam nadzieję, że się wam tam spodoba. Muszę kończyć, mamo. Kocham was. Pozdrów tatę
- My ciebie też.
Po rozłączeniu chwilę nic nie mówiłam, ale gdy zobaczyłam zdziwioną minę Oscara, powiedziałam mu, że to tylko moja mama.
- Może kiedyś jeszcze wrócimy do tematu psa i żaby…
- Mam nadzieję. – chyba się trochę zarumieniłam.
- Robi się chłodno. Musimy wracać na kolację, ale jeszcze kiedyś tu przyjdziemy. Obiecuję. – wstaliśmy i złożyliśmy koc. Oscar podniósł koszyk i chwycił mnie za rękę.
- Co będziemy jeszcze dzisiaj robić?
- Teraz wracamy na kolację. Omar powiedział, że przygotuje coś dobrego. Wpadnie też Nina i może nasz menager. Później pewnie w coś razem pogramy, a jak chcesz, to będziesz mogła na 2 godziny opanować salkę muzyczną.
- To ostatnie podoba mi się najbardziej. Za dużo mi opowiadaliście o tym fortepianie, który tam stoi. Perkusją cieszę się w domu, ale na fortepian ani nie mam pieniędzy, ani miejsca.
- Jutro pojedziemy do studia i trochę ponagrywamy, a później zobaczymy.
- Super – droga do domu minęła bardzo szybko. Gdy otworzyłam drzwi, poczułam zapach pysznego jedzenia. Omar w fartuchu kucharza stał i nadal coś gotował, ale na stole już coś na nas czekało.
- Felix, Nina! Złaźcie! – krzyknął OG
- Siadajcie już, bo to trzeba jeść na ciepło. – powiedział poruszonym głosem Omar
Zauważyłam, że to na pewno nie jest potrawa wegetariańska, a ja w ostatnim czasie ograniczałam mięso. Postanowiłam jednak, że zjem to, co przygotował Omar, bo jeszcze się na mnie obrazi. Z Omarem nigdy nie wiadomo.
Nina i Felix zeszli na dół, a Nina od razu do mnie podbiegła i przytuliła. Wcześniej rozmawiałam z nią tylko kila razy, ale wydawała się fajna. Była prześliczna. Miała długie, ciemne włosy i jasną cerę, na której zawsze widniał uśmiech.
- Fajnie, że przyjechałaś. W końcu będzie w tym domu ktoś z kim można normalnie pogadać. - siadaliśmy właśnie do stołu. Zajęłam miejsce między Oscarem a Felixem. Zaczęliśmy jeść.
- Ale to dobre! Co to? - krzyknął Fel. Omar odpowiedział coś po hiszpańsku, więc nikt nie zadawał więcej pytań. Zakochani opowiadali o filmie, na który poszli. Nawet nie pamiętam jaki.
- Co teraz robimy?
- Jak to co? Gramy!
- Ale w co?
- We wszystko co tylko mamy na PlayStation.
Wszyscy przenieśliśmy się do pokoju z konsolą i dużą kanapą. Kiedy 3 osoby grały, reszta gadała i bawiła się na kanapie. Mieliśmy dużo jedzenia i picia. Nawet nie zauważyłam, kiedy minęła północ. Powoli zaczęłam ziewać. Stwierdzilam, że nikt nie zobaczy, jeśli na chwilę przymknę oczy i się zdrzemnę.
Kiedy moja drzemka się skończyła, byłam juz u siebie w łożku. Koło mnie siedział Oscar i trzymał mnie jedna ręką, a drugą gładził mój policzek.
- Cześć, śpiochu - zaśmiał się
- Ile śpię?
- Może godzinę. Niedawno cię tu zniosłem, żebyś mogła spokojnie spać.
- Dziękuję, jesteś kochany. A oni nie obrażą się, że tak po prostu zasnęłam?
- O to się nie martw. Na pewno się nie obrażą. Teraz śpij, słońce. - pocałował mnie w czoło i jeszcze raz przejechał dłonią wokół mojej twarzy. To wywołało u mnie gęsią skórkę.
- Dobranoc
- Dobranoc - uśmiechnął się ostatni raz i cicho zamknął za sobą drzwi. Już zaczęłam tęsknić, ale to uczucie przyćmił sen.
niedziela, 18 stycznia 2015
Rozdział 2
- Pomyśleliśmy, że skoro przyjechałaś tu na tak długo, to będzie ci brakowało Polski. Kiedyś opowiadałaś nam o stereotypach o Polakach i tak wyszło... - Felix powiedział to tak poważnie i surowo, że nie mogłam się nie zaśmiać. Śmiałam się całkiem długo i chyba nawet poleciało mi z tego kilka łez, ale kiedy ta część się skończyła, podeszłam do chłopców i ich przytuliłam.
- Dobrze, że w końcu mamy czas dla siebie. Cieszę się, że was widzę.
- Uwierz, że my też. - Oscar objął mnie i popatrzył głęboko w oczy. Może nigdy wcześniej nie widzieliśmy się tak naprawdę, ale chyba oboje wiemy, że od jakiegoś czasu coś między nami jest. Tylko nie wiem na ile to jest silne.
- Zaprowadzimy cię do twojego pokoju. Mam nadzieję, że ci się spodoba, bo całkiem długo go przygotowywaliśmy. - poszłam za Omarem na górę, a za mną podążali Oscar i OG. Felix został na dole, żeby gdzieś zadzwonić. Kiedy znaleźliśmy się na górze, Oscar zasłonił mi oczy swoimi dłońmi i kierował mną tak, bym w nic nie uderzyła. Słyszałam, że ktoś otworzył drzwi pokoju, a ja drobnymi kroczkami do niego weszłam. Oscar zabrał ręce, a moim oczom ukazał się cały biały pokój z jasnymi panelami na podłodze. W rogu stało łóżko z baldachimem i różowymi lampkami. Biała pościel z bordowymi kwiatkami była prawie taka sama, jak ta w moim domu. Naprzeciwko łóżka stała biała, drewniana szafa, a obok niej szafka z lusterkiem.
- Może nie ma tu na razie za dużo, ale pomyślałem, że bez sensu targać tu niepotrzebne rzeczy. Wydaje mi się, że lepiej będzie, jeśli perkusja zostanie w sali muzycznej. - OG mówił tak szybko, że ledwo go zrozumiałam.
Do pokoju wszedł Felix z walizkami.
- Może zróbmy tak - dajmy sobie godzinę czasu. Ty się rozpakujesz i zrobisz to wszystko, co dziewczyny robią, a my pójdziemy ogarnąć nowy układ na salkę.
- Super pomysł. Tylko powiedzcie mi, gdzie jest łazienka.
- Jak tylko wyjdziesz z pokoju, pierwsze drzwi na prawo.
- Dziękuję bardzo i do zobaczenia.
- Jeśli będziesz czegoś potrzebowała, to daj nam znać. Raczej nie będziesz miała problemu ze znalezieniem nas. - powiedział Oscar, kiedy wychodzili. Zamknęli za sobą drzwi, a ja odetchnęłam. Najpierw otworzyłam okno. Pozniej związałam włosy i wzięłam się za wkładanie ciuchów do szafy. Później wyjęłam wszystkie drobiazgi, a było ich całkiem sporo. Na szafeczce koło łóżka postawiłam album ze zdjęciami z Polaroida. Zbieram w nim zdjęcia od bardzo dawna.
Wyjęłam głośnik i podłączyłam do telefonu. Zaczęła lecieć piosenka "Love Me Harder", którą naprawdę uwielbiałam. Cicho podśpiewując, dalej rozkładałam rzeczy. Kiedy wszystko było, gdzie być powinno, a walizki wepchnęłam pod łóżko, postanowiłam się przebrać i odświeżyć. Z szafy wyjęłam krótkie, czarne spodenki z wysokim stanem, biało-czarną koszulę w kratę i parę skarpetek. Zabrałam kosmetyczkę i poszłam do łazienki. Szybko wzięłam prysznic, ale nie myłam włosów. Ubrałam się, zrobiłam warkocza i lekko podkreśliłam rzęsy tuszem. Wróciłam do pokoju i założyłam czarne Vans'y. Usiadłam na podłodze, oparłam się o ścianę i szybko napisałam na tt, że dojechałam w bardzo tajemnicze miejsce, a moi widzowie już niedługo dowiedzą się, gdzie jestem. Zamknęłam laptopa i poszłam na dół. Podążałam w stronę muzyki. W końcu doszłam do salki, której drzwi były lekko uchylone. Niepewnie weszłam do środka. Chłopcy mnie nie zauważyli, choć było widać moje odbicie w lustrze. Patrzyłam jak szybko i precyzyjnie dobierają każdy ruch. Zawsze najbardziej lubiłam jak tańczy OG. Wkładał w to całego siebie. Piosenka się skończyła, a oni w końcu zauważyli, że tam stoję.
- Jak ci się podobało? - spytał Fel.
- Super, ale trochę nie w waszym stylu.
- To taki zapasowy układ. Gdybyśmy chcieli go jakoś zmienić, to i tak lepiej niż wymyślać cały od początku. A czasami po prostu mamy pomysł. - wyjaśnił Omar, zakładając bluzę.
- Może coś zjemy? - OG wyglądał na podekscytowanego. To trochę niemiłe, że bardziej cieszyło go jedzenie, niż mój przyjazd.
- Umieram z głodu - przyznał Oscar i chwycił mnie za rękę. Pociągnął do kuchni i zapytał co chcę zjeść. Powiedziałam, że to w sumie nie ma znaczenia.
- Naszym specjałem są tosty.
- Niech będą tosty.
Już po kilku minutach wszyscy zajadaliśmy się tostami i śmialiśmy.
- Co będziemy dzisiaj robić? -spytałam zaciekawiona po skończeniu tostów.
- Felix spotyka się Niną, OG i Omar mają specjalną, dodatkową próbę w studio, a ja zabieram cię na spacer po okolicy. - Oscar cały czas się do mnie uśmiechał. Był naprawdę cudowny.
- Wow, super. Szkoda, że nie możemy wszyscy idziemy razem.
- Nie martw się. Jeszcze zdążymy ci się znudzić. - Omar pisał coś na telefonie, ale i tak angażował się w rozmowę.
Zostałam w domu sama z Oscarem. Powiedział, żebym przebrała się w coś luźnego i zwiewnego, bo na dworze jest ciepło, a my spędzimy tam całkiem sporo czasu. Zdecydowałam się, że zostanę w spodenkach, ale zamiast koszuli wezmę T-shirt z moją ulubioną drużyną NBA.
Zeszłam na dół do Oscara, a on pakował koszyk. Pewnie idziemy na jakiś piknik.
- Ruszamy? - zapytał chłopak, odgarniając z twarzy blond włosy.
- Jasne, a gdzie?
- Wszystko w swoim czasie.
Byliśmy na dworze i szliśmy chodnikiem. Nie zwracałam uwagi na to, gdzie jesteśmy. Po prostu podawałam za Oscarem. W drodze rozmawialiśmy o zaletach mieszkania tutaj. Było miło. Strasznie lubiłam słuchać głosu Oscara. Był bardzo przyjemny. Kiedy coś do mnie mówił, czułam się, jakby ktoś mnie przytulał.
W końcu doszliśmy do małego jeziorka z niesamowicie przejrzystą wodą. Wszystko wokół było zielone. Oscar rozłożył koc pod wielkim drzewem i pokazał mi ręką, żebym usiadła.
- Podoba ci się?
- Jest przepięknie.
- Miałem nadzieję, że będziesz zadowolona. - mówiąc to, ułożył się w pozycji półleżącej i podparł ręką. Ja położyłam się przy nim. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
Zaczęliśmy zadawać sobie pytania "Co wolisz..."
- Wolałabyś być żabą czy psem? - większość pytań była bezsensowna, ale to przebiło chyba wszystkie, które sobie zadaliśmy.
- Chyba psem. Przynajmniej ktoś mógłby mnie przygarnąć. A ty?
- Chyba żabą.
- Dlaczego?
- Bo gdybyś mnie pocałowała, zmieniłbym się w księcia z bajki.
Teraz dopiero zauważyłam, że od momentu, w którym się położyłam, Oscar bardzo się do mnie zbliżył. Teraz powoli pochylał się nade mną, a jedyne o czym mogłam pomyśleć to czy umyłam przed wyjściem zęby. Wydawało mi się, że tak… i stało się.